• P-I-O

MARCIN WOŹNIAK. Euro gwarancją bezpieczeństwa

Aktualizacja: 15 lip 2019

Od dłuższego czasu oglądamy brak umiejętnego i rzetelnego wytłumaczenia dlaczego Polska powinna wprowadzić EURO jako swoją walutę. Słychać tylko głosy przeciw, straszące podwyżkami, które z tym będą się rzekomo wiązać. Bez echa przechodzą informacje o tym co się faktycznie stało w państwach, które przyjęły ostatnio euro. Jeden tylko przykład tytułem komentarza. Na Łotwie przed wejściem do strefy euro zwolenników tej waluty było ok. 30%. Obecnie euroentuzjastów jest już ponad 60%. Dlaczego? To właśnie spróbuję wyjaśnić.


Zanim jednak przejdę do wyliczenia korzyści wynikających z przystąpienia do strefy euro trochę historii z nieodległych czasów PRL-u. Mimo, iż ciągle bardzo wielu obywateli naszego Kraju pamięta te czasy, to niewielu przypomina sobie czym był ówczesny polski złoty.

Pierwszą, jakże bolesną, lekcję ekonomii odebrałem już jako dziecko. Otrzymaną po komunii sporą kwotę trzymałem na SKO (Szkolna Kasa Oszczędności). Był to PRL-owski sposób nauki oszczędzania. Dziecięce depozyty były NIEOPROCENTOWANE. Sprytne prawda. Moim marzeniem wtedy był motorower, lecz gdy wydawało się, że już jestem blisko zebrania odpowiedniej kwoty, przyszedł rok 1982 i przeprowadzona przez władzę potężna, skokowa, dewaluacja złotówki (mniej więcej wartość złotego spadła do 30%). Motorower odjechał w siną dal - teraz mogłem sobie kupić co najwyżej jedno koło i może kierownicę. Po tej lekcji już nigdy - do końca PRL-u - nie trzymałem większych oszczędności w złotówkach, a jedynie w dolarach i markach zachodnioniemieckich. W tamtych niepewnych czasach wszyscy rozsądni trzymali oszczędności w tzw. twardej walucie tym bardziej, że co atrakcyjniejsze towary można było kupić tylko za taką walutę w specjalnych sklepach - (głównie w tzw. Pewexach). To moje osobiste doświadczenie.w

Starsi mogą pamiętać jeszcze wymianę złotego z początku Polski Ludowej. Wymianie podlegał tylko pewien limit na osobę. Ci co mieli większe oszczędności - tracili je bezpowrotnie. Podobnie działo się w innych krajach bloku wschodniego. W samym ZSRR w ten sposób kilka razy ograbiono własne społeczeństwo. Ktoś powie, no ale to był komunizm, a nie normalna ekonomia. Tak, ale sam pomysł jest stary jak świat. Kiedyś, gdy walutą były monety wyrabiane ze złota i srebra, władcy bardzo często dopuszczali się tzw. psucia monety, czyli zmniejszali zawartość kruszcu w danej monecie, oszukując swoich poddanych.

Reasumując, władza od wieków starała się używać pieniądza do realizacji swojej polityki, co niestety nigdy nie wychodziło na dobre zwykłemu obywatelowi. I tu dochodzimy do kluczowej kwestii: często bowiem czym innym był interes rządzących, a czym innym interes rządzonych. Dlatego rozpatrując za i przeciw wprowadzeniu euro w Polsce trzeba stale o tym pamiętać.


Nie tak dawno Konwersatorium im. Frycza Modrzewskiego zorganizowało debatę na temat euro (relacja dostępna na youtube). Kilku wybitnych specjalistów wiele i w sposób uczony mówiło o za i przeciw wprowadzeniu w Polsce euro. Na koniec panelu zadałem pytanie: czy jest jakiś powód, aby nie wprowadzać euro w Polsce, ale patrząc z punktu widzenia interesów przeciętnego obywatela. Zapadła cisza - nikt nie zabrał głosu… No właśnie, bo z punktu widzenia przeciętnego obywatela są same korzyści.


Czas na zadanie sobie kluczowego pytania. Czego oczekuje przeciętny obywatel od pieniądza - waluty obowiązującej w jego kraju? Chyba najważniejszą sprawą jest bezpieczeństwo, które osiąga się poprzez maksymalną stabilność i przewidywalność kursu.


Czas wrócić do współczesności. Na szczęście od 30 lat polski złoty ma niewiele wspólnego z tym z PRL-u - stał się wreszcie w pełni wymienialny i odzyskał zaufanie obywateli. Ale na rynkach złoty jest postrzegany jako waluta dość słaba, podlegająca dużym wahaniom. W efekcie, przez te lata obserwowaliśmy bardzo dużą zmienność wartości złotego. Od 2,50 za dolara w momencie denominacji z 1995 roku do niemal 5 złotych na początku XXI wieku. Potem obserwowaliśmy umocnienie aż do 2 zł za dolara w 2007 roku, by w kilka miesięcy potem dojść do 4 złotych za jednego "zielonego". Taka zmienność bywa bardzo niekorzystna nie tylko dla zwykłych obywateli, ale zwłaszcza dla dużych firm realizujących wieloletnie kontrakty zawierane w dolarach czy w euro.


Dlaczego? Prześledźmy ten problem na przykładzie stoczni. Duży statek buduje się kilka lat, kontrakt zawiera się w dolarach. Jeśli więc kontrakt był zawierany, gdy dolar był wart 4 złote, a koszt budowy przykładowego statku wynosił 300 milionów złotych, żądaliśmy 80 milionów dolarów za jednostkę. W takim razie liczyliśmy na 20 milionów złotych zysku. Ale gdy w trakcie budowy przyszło umocnienie złotego do 2 złote/dolar to otrzymane za gotowy statek 80 milionów dolarów warte było jedynie 160 milionów złotych. Efekt - stocznia na jednym statku miała 140 milionów złotych straty! Są oczywiście sposoby, aby się przed takim ryzykiem zabezpieczyć, ale po pierwsze to kosztuje, a po drugie wymaga to od zarządu stoczni wysokich kompetencji. W przypadku stoczni państwowych jak wiemy dobór kadry zarządzającej nie zawsze odbywał się w oparciu o kwalifikacje... Gwoli ścisłości należy dodać, iż upadek stoczni państwowych w Polsce był spowodowany nie tylko zmianą kursu dolara. Podstawowym problemem był niższy koszt robocizny w stoczniach azjatyckich. Otóż polskie stocznie budowały najprostsze statki, w których wartość robocizny sięgała ponad 60% kosztów budowy. Wraz ze wzrostem zarobków w Polsce w latach dziewięćdziesiątych, budowa takich statków przestała się po prostu opłacać - chiński robotnik był znacznie tańszy. Do tego doszło złe zarządzanie majątkiem stoczni. Wielohektarowe nieruchomości posiadane przez stocznie nie były niezbędne do produkcji, natomiast generowały olbrzymie koszty poprzez konieczność odprowadzania podatku od nieruchomości, którego stawka w przypadku przeznaczenia pod działalność gospodarcza jest np. wielokrotnie wyższa niż w przypadku wykorzystania gruntów na cele mieszkaniowe.

Te problemy dotyczą również stoczni w państwach zachodniej Europy i dlatego tam budowane są już tylko okręty wojenne i specjalistyczne jednostki handlowe. Kończąc ten wątek wypada zauważyć, że jednak dzięki prywatnym firmom budującym jachty, Polska znowu jest potęgą w produkcji stoczniowej.


Zastanawiając się jaka jest przyczyna zmienności kursów walut warto przypomnieć sobie powiedzenie, że duży może więcej. Złotówka przy euro to jak żaglówka przy dużym statku. Chyba jest oczywiste co łatwiej rozbujać. Atak spekulantów walutowych na polską walutę jest możliwy i już się zdarzał, bo złoty jest słaby. Tymczasem euro w swojej historii pokazało wyjątkową odporność na takie ataki.


Nie tylko ataki spekulantów są zagrożeniem dla narodowych walut. Największym zagrożeniem jest nieodpowiedzialna polityka rządzących.

Dwa przykłady z ostatnich lat. Pierwszy Rosja. Jedna osoba - Putin - decyduje się zająć Krym. Efekt: bardzo szybko rubel traci połowę swojej wartości. Wszyscy Rosjanie odczuli {i odczuwają do dzisiaj} na własnej skórze decyzję swojego prezydenta - stracili połowę swoich oszczędności, a za pensje i emerytury nagle mogą kupić dużo mniej.

Drugi przykład to Turcja. Prezydent likwiduje demokrację. Efekt podobny jak w Rosji - lira leci na pysk i warta jest już połowę tego co jeszcze przed rokiem. Znowu tracą wszyscy obywatele.

Oba te przypadki uczą nas jeszcze jednego. W państwach demokratycznych jedna osoba nie jest wstanie podjąć tak katastrofalnych decyzji - natomiast w dyktaturach jak najbardziej tak. Bo to jest właśnie domena dyktatur.

Reasumując, posiadanie euro to znacznie większe bezpieczeństwo naszych oszczędności, zarobków i emerytur. To zabezpieczenie przed nieodpowiedzialną władzą naszej przyszłości ekonomicznej. To, może dla wielu, jest jakaś abstrakcja, więc czas na argumenty, które muszą chyba trafić do każdego. Kupując na portalach zagranicznych, czy wyjeżdżając za granicę do krajów strefy euro za każdym razem płacąc kartą tracimy na przewalutowaniu. To jest ok. 5% ceny.


Kolejna ogromnie ważna sprawa to niższe oprocentowanie wszelkich pożyczek i kredytów, także tych hipotecznych. Mając euro już nie powtórzyłby się problem z frankami szwajcarskimi...

Dalej, większość towarów kupowanych w Polsce pochodzi z zagranicy. Firmy muszą uwzględnić ryzyko kursowe, ale oczywiście odbijają sobie to w wyższych cenach sprowadzanych towarów. A więc posiadanie euro to szansa nie na wyższe, ale na niższe ceny! Wreszcie, wraz z euro wzrasta atrakcyjność kraju dla zagranicznych inwestorów (odpada ryzyko kursowe), a to oznacza nowe miejsca pracy i wyższe zarobki.


Obecność w strefie euro to nie tylko większe bezpieczeństwo ekonomiczne państwa, ale to również większe zabezpieczenie naszej niepodległości. Bowiem ten kto zaatakowałby nas, zaatakowałby również całą strefę walutową. Czyli nasza obecność w strefie euro to dodatkowy argument, aby nas bronić.


Grecja jest najlepszym przykładem jak działa ten mechanizm - mimo gigantycznego kryzysu gospodarczego Grecy przeżyli go stosunkowo bezboleśnie właśnie dzięki posiadaniu euro. Gdyby mieli własną drachmę to w wyniku kryzysu jej wartość spadłaby co najmniej o połowę albo i jeszcze bardziej (patrz przykłady Rosji i Turcji). Oznaczałoby to, że pensje, emerytury i przede wszystkim oszczędności obywateli stopniałyby w krótkim czasie o połowę lub więcej. Tymczasem w Grecji owszem były cięcia wynagrodzeń i emerytur, ale w przypadku tych ostatnich jedynie o kilkanaście procent (co i tak było przyjmowane z wielkim oburzeniem). Ponadto wszyscy członkowie strefy euro - chcąc nie chcąc - musieli Grecji pomóc - gdyby natomiast Grecja była poza strefą chętnych do pomocy byłoby na pewno mniej...


Kończąc czas na wnioski. Czego powinniśmy sobie - jako obywatele Polski - życzyć w najbliższym czasie?

Po pierwsze odsunięcia PiS od władzy w jesiennych wyborach, a po drugie, już po odsunięciu PiS od władzy, jak najszybszego wejścia do strefy euro, aby zabezpieczyć nasze wynagrodzenia, emerytury i oszczędności.

Wstępem niezbędnym do realizacji tych życzeń jest zwycięstwo w wyborach 26 maja proeuropejskich ugrupowań - i to nie tylko w Polsce. Dlatego apeluję, aby w najbliższą niedzielę wszyscy, którym droga jest wolna, demokratyczna i bezpieczna Polska, spotkali się w lokalach wyborczych !!!


0 wyświetlenia
  • Facebook
  • Twitter
  • YouTube