JAN RODOWICZ Raport większości

Aktualizacja: sty 15

Większość Polaków idąc do wyborów parlamentarnych w 2014 roku chciała zmian -ale zmian na lepsze! Część z tej większości odczuwała niedosyt co do sprawności aparatu państwa, część dostrzegała patologie w funkcjonowaniu poszczególnych partii politycznych, a część chłonęła bezkrytycznie informacje, że jesteśmy okradani i wykorzystywani przez zachodni kapitał, a zarazem poniżani przez „Brukselę”. Taki przekaz był od lat sączony przez Gazetę Polską, prasę finansowaną przez SKOKi oraz przez Radio Maryja. Katastrofa Smoleńska, która w pierwszym odruchu współczucia i bólu połączyła Polaków – wobec kreowanych podejrzeń o zamach na Prezydenta RP, zamiast spowodować działania poprawiające bezpieczeństwo i funkcjonowanie instytucji państwa, doprowadziła do pogłębienia podziałów między ludźmi i destrukcji więzi społecznych. Obietnica ujawnienia „prawdziwych” przyczyn katastrofy, czy wręcz spisku były istotnym elementem kampanii wyborczej 2014 roku. Równolegle partie zgrupowane wokół PISu posługiwały się populistyczną retoryką obietnic socjalnych i nieobiektywną oceną rządu PO-PSL funkcjonującego w warunkach światowego kryzysu finansowego (co nie oznacza, że był to rząd pozbawiony wad). Selektywnie wybrane i upublicznione nielegalne nagrania polityków PO zorganizowane przez osobę współpracującą z agentami polskich czy być może rosyjskich służb specjalnych noszą znamiona przygotowań do zamachu stanu. Istotnym elementem kampanii wyborczej PISu były obietnice, że pod ich rządami „wstaniemy z kolan”, będą się z nami liczyli za granicą, będzie uczciwie, nie wpuścimy pasożytów do naszego kraju wraz z imigrantami, wzmocnimy obronność przed zagrożeniem ze wschodu i wystarczy nie kraść a wszystkim się poprawi.

18% uprawnionych do głosowania tj. 36 % uczestniczących w wyborach do parlamentu 2014 roku oddało swój głos na PIS i jego koalicjantów. Dzisiaj – po czterech latach rządów z Nowogrodzkiej skąd szły wszystkie dyspozycje do Rządu, Sejmu i Senatu RP, konieczna jest ocena działań sprawujących władzę w porównaniu do głoszonych haseł i obietnic wyborczych.

Ten Raport podejmuje próbę odpowiedzi na rodzące się pytania i wątpliwości u 80% uprawnionych do głosowania obywateli.

1. Czy za rządów PIS poprawiło się bezpieczeństwo Polski?

Zdecydowanie pogorszył się stan bezpieczeństwa zewnętrznego, spowodowany odejściem w stan spoczynku kompetentnych we współpracy z NATO oficerów, oraz pogorszeniem relacji z Unią Europejską, a szczególnie z Francją i Niemcami. Z pozycji solidnych, kompetentnych (jak GROM) sojuszników, staliśmy się nieprzewidywalnym i słabo uzbrojonym partnerem. Zerwanie kontraktu na zakup śmigłowców wielozadaniowych „Caracal”, przeniesienie brygady pancernej z Żagania pod Ciechanów (w zasięg rosyjskich rakiet rozmieszczonych w Kaliningradzie), brak systemu obrony przeciwrakietowej, zdewastowanie wywiadu i kontrwywiadu wojskowego, brak nowoczesnych okrętów wojennych i symboliczna liczba samolotów F-16 , to efekt działań Antoniego Macierewicza, jako likwidatora WSI, szefa BBN i wreszcie ministra Obrony Narodowej, desygnowanego na to stanowisko przez dyrektora Radia Maryja – Tadeusza Rydzyka. Utworzone przez Macierewicza Wojska Obrony Terytorialnej nie mają żadnej wartości bojowej na współczesnym polu walki, pochłaniają środki potrzebne na modernizację wojska zawodowego i raczej będą potrzebne władzy na wypadek stanu wyjątkowego, gdy przyjdzie kryzys gospodarczy, zradykalizują się nastroje społeczne i trzeba będzie je pacyfikować. W sumie Jarosław Kaczyński zrealizował precyzyjnie interes Rosji Putina czyli osłabienie więzi Polski z Unią Europejską i zdolności bojowej polskiej armii (trudno powiedzieć świadomie – czy tylko była to cena za poparcie Radia Maryja).

Większość Polaków ceni naszą obecność w Unii mimo propagandy publicznych mediów i konfrontacyjnej z instytucjami Unii polityki Polskiego Rządu dążącego do przekształcenia zintegrowanej Europy w luźny związek państw narodowych kierujących się swoimi partykularnymi interesami, które może precyzować autorytarnie przywódca każdego z państw i nikt nie ma prawa tego kwestionować. Rodzi to potencjalne zagrożenie powstawaniem totalitarnych reżimów i konfliktami wojennymi sąsiadujących państw. Od okresu „zimnej wojny” w którym przygotowywano plany wojny nuklearnej na terenie Polski – jako optymalnym miejscu dla konfrontacji wschodu z zachodem, dzięki „Solidarności” łagodnie przeszliśmy do pokojowej egzystencji państw, współpracy gospodarczej, swobodnej wymiany handlowej, przepływu pracowników, możliwości podróżowania itd.

2. Czy za rządów PIS wyższy jest poziom ochrony zdrowia obywateli?

Dzięki dotacjom z Unii Europejskiej w ciągu 30 lat wyremontowano i zmodernizowano większość szpitali i przychodni specjalistycznych, a wspaniała akcja Jurka Owsiaka pozwoliła doposażyć te placówki w urządzenia diagnostyczne najwyższej jakości. Mimo to PIS podobnie jak poprzednie rządy nie potrafił skrócić kolejek do specjalistów, ani systemowo rozwiązać problemów braku kadr medycznych i personelu pomocniczego. Coraz częściej słyszymy o konieczności zamykania tych wspaniale wyposażonych placówek służby zdrowia, lub wstrzymywania finansowania przez zbiurokratyzowany NFZ. Dodatkowo ostatnio pojawiły się problemy braku w aptekach podstawowych leków. Nie spełnił założeń poprawy sytuacji demograficznej program 500+ (natomiast niewątpliwie przysporzył zwolenników PIS). Przez 25 lat od zmiany ustroju wzrosła średnia długość życia Polaków o 10 lat. W okresie rządów PIS odnotowujemy jej spadek. Równolegle rośnie spożycie alkoholu.

Zdrowie Polaków będzie się pogarszało systematycznie z powodu zanieczyszczenia powietrza. Na 60 miast europejskich z największym smogiem – 53 jest w Polsce. Co roku z tego powodu wymiera w naszym kraju jedno małe miasto. Mimo tego rządzący upierają się przy energetyce opartej na węglu – podczas gdy energia pozyskiwana ze źródeł odnawialnych (wiatr, słońce, woda i geotermia) kosztuje już tyle samo co z paliw kopalnych. Pod pretekstem utrzymania miejsc pracy dla górników planują rządzący budowę kolejnych elektrowni opalanych węglem – bo z molochów państwowych można wyprowadzać środki na sprzyjającą władzy agitację. Szczytem hipokryzji jest zamykanie nierentownych kopalń, a zarazem zwiększanie importu węgla z Rosji – a dokładnie z zajętego przez Rosję Donbasu na Ukrainie (w czym pośredniczył „bohater” afery podsłuchowej p. Falenta). Nie trzeba być agentem kontrwywiadu, żeby stwierdzić kto przyczynił się i odniósł korzyści ze zmiany rządu w Polsce. Rozproszone źródła energii odnawialnej pozwoliłby na stopniowe uniezależnianie się od węgla i katastrofalnej dla klimatu emisji CO² , oraz dołączenie Polski do grona krajów troszczących się o klimat i przyszłe pokolenia.

3. Czy za rządów PIS wzrósł poziom edukacji i przekazu obiektywnej wiedzy?

W miejsce dążenia do modelu szkoły rozwijającej talenty i uczącej kreatywnego myślenia, rządzący pod pretekstem reformy szkół państwowych zdemolowali gimnazja mimo, że ich uczniowie wygrywali światowe konkursy w najtrudniejszych dziedzinach jak matematyka czy informatyka. Cel był ten sam jak w pseudo- reformie sądów: wymiana kuratorów na dyspozycyjnych urzędników, którzy będą mogli mianować dyrektorami szkół osoby posłusznie wychowujące kolejne roczniki „miernych, biernych, ale wiernych”. Ze szkół odchodzą znakomici pedagodzy, których programy autorskie i pasja edukacyjna nie jest ceniona.

W ramach metody zarządzania strachem PIS głosi zagrożenie dzieci „seksualizacją” i „ideologią LGBT”, czemu wtórują pozbawieni wiedzy w tym zakresie hierarchowie i proboszczowie w kościołach. Tymczasem dzieci jako inteligentne stworzenia łatwo przyswajają wiedzę nie wywołującą ubocznych skutków, jeśli jest ona pozbawiona sensacji, fałszywego wstydu i wulgarności. Taka wiedza – dostosowana formą i treścią do wieku dzieci i młodzieży, a przekazywana przez fachowców chroni ich przed krzywdą, cierpieniem i przyszłym nieudanym związkiem. Tymczasem Rządzący są gotowi poświęcać prawidłowy rozwój dzieci – głosząc nieprawdziwe tezy wywołujące strach rodziców.

W krajach w których przyjęto i konsekwentnie wdrażano model szkoły zarządzanej przez wyedukowanych rodziców doprowadzono do znacznego wzrostu poziomu edukacji i wychowania. Szkole gminnej należy zapewnić stabilne finansowanie (na przykład zasilając jej budżet z budowanych lokalnych Odnawialnych Źródeł Energii) i dążyć do ścisłej współpracy rodziców z nauczycielami. Nie stworzymy prawdziwego i mądrego państwa bez powszechnej, konsekwentnej edukacji od przedszkola po uniwersytety trzeciego wieku. Będziemy manipulowani przez cwaniaków jeśli nie posiądziemy podstawowej wiedzy o prawie, demokracji, ekonomii czy zarządzaniu. Będziemy zastraszani przez faszystów czy innych radykałów, jeśli nie wyedukujemy młodych ludzi w historii i skutkach szalonych ideologii, których ofiarami byli nasi przodkowie.

4. Czy za rządów PIS udało się kreowanie właściwych postaw obywateli

Obok pożądanego systemu przekazywania wiedzy równie ważnym dla rozwoju społecznego jest kształtowanie pożądanych postaw obywatelskich i przestrzegania zasad współżycia społecznego. Na rządzących ciąży szczególna odpowiedzialność za wywoływanie u ludzi pozytywnych odruchów na krzywdę innych, na przemoc czy brak tolerancji. Na tym polu szczególna rola przypada kulturze. Kultura musi być otoczona przez państwo szczególną i fachową opieką, a przy tym pozostać dziedziną nieskrępowanej wolności. Tymczasem mamy do czynienia z działaniem władzy, która placówki kultury (teatry, muzea czy inne instytucje kultury) obsadza osobami niekompetentnymi - byle swoimi zwolennikami, gotowymi realizować zaleconą przez urzędników nową narrację historyczną czy ideologiczną. Zamiast kreowania wspólnych wartości PIS wywołuje kolejne spory i podziały i uwalnia drzemiące uprzedzenia ksenofobiczne do obcych, do inaczej myślących, czy kochających. W zakresie kształtowania postaw i więzi społecznych ogromnie destrukcyjną działalność prowadzi telewizja „publiczna”, nieobiektywna w przekazie informacji i ocenie procesów społecznych, a przede wszystkim uprawiająca propagandę sukcesu partii rządzącej w sposób niespotykany od 1989 roku. Jeśli w TVP pojawia się stanowisko opozycji to zawsze z dyskredytującym komentarzem. Proporcje czasu antenowego 1:10 poświęconego w kampaniach wyborczych kandydatom opozycji wobec czasu prezentacji kandydatów partii rządzącej nosi znamiona oszustwa wyborczego w sytuacji gdy prawie 50% obywateli ogląda wyłącznie TVP. W dziedzinie polityki medialnej widać konieczność przeformowania istniejących instytucji tak, żeby zagwarantować obiektywizm i bezstronność przekazu zwłaszcza w mediach publicznych.

PIS twierdzi, że wsłuchuje się w głos ludzi i realizuje wolę „suwerena”. Tymczasem widzimy jak wyglądają spotkania ze społeczeństwem: przemowy polityków w otoczeniu ochrony i kamer oraz umykanie przed kłopotliwymi pytaniami z tłumu. Natomiast PIS praktycznie wyeliminował konsultacje społeczne na poziomie debat sejmowych, czy pracy tematycznych komisji. Tam posłowie reprezentujący większość społeczeństwa praktycznie są niedopuszczani do głosu, a co najwyżej mają 30 sekund aby przedstawić stanowisko. Obowiązujący tryb legislacyjny w którym projekty regulacji prawnych przygotowują i uzgadniają między sobą urzędnicy, są wyceniane skutki proponowanych zmian dla budżetu, i dopiero wtedy są prezentowane posłom i senatorom, został zastąpiony procedurą projektów poselskich - na skróty, nie zweryfikowanych i nieprzemyślanych. Tak tworzone przepisy „na kolanie” rodzą chaos prawny i niejasne reguły gry w których społeczeństwo się gubi i jest zagrożone dowolną interpretacją urzędnika każdego szczebla a w skrajnych przypadkach prokuratora czy dyspozycyjnego sędziego.

Warunkiem rozwoju a nawet przetrwania ładu społecznego, opartego na poszanowaniu wolności i respektowaniu praw człowieka jest przeciwdziałanie szerzeniu się w społeczeństwie, zwłaszcza wśród młodzieży, ideologii totalitarnych. W warunkach polskich oznacza to przede wszystkim zwalczanie faszyzmu i wszelkich form agresywnego nacjonalizmu. Należy te cele osiągać zarówno przez ściganie i karanie winnych przestępstw w tej materii, jak i działania w przestrzeni edukacji, kultury i polityki społecznej. Konieczne jest przywrócenie i rozbudowanie w ramach struktury rządu specjalnej instytucji, której zadaniem będzie przeciwdziałanie ideologiom opartym na nienawiści i ich zwalczanie.

5. Czy za rządów PIS przestrzegano postanowień Konstytucji i obowiązującego prawa?

Bezpośrednio po wyborach w 2014 roku PIS rozpoczął systematyczną dewastację obowiązującego porządku prawnego. Pod pretekstem reformy i usprawnienia pracy sądów rozpoczął się proces podporządkowywania sądów i sędziów politykom. Atak na Trybunał Konstytucyjny wywołał falę demonstracji i protestów pod sejmem i pod sądami w całej Polsce, oraz do powstania Komitetu Obrony Demokracji. Obywatele czuli, że jest to zamach na ich prawa i na demokrację. Ale Jarosław Kaczyński który publicznie stwierdził że „jeśli przegramy walkę o Trybunał – przegramy wszystko” wiedział, że jego plan autorytarnych rządów i budowania oligarchii partyjnej nie powiedzie się jeśli nie podporządkuje sobie sądów. Kosztem zniszczenia opinii o Polsce która potrafiła w 1998 roku bezkrwawo zmienić ustrój i wydobyć się z katastrofy ekonomicznej gospodarczej i społecznej – spowodował izolację naszego kraju od standardów obowiązujących w cywilizowanym świecie. Została wymieniona cała kadra kierownicza sądów rejonowych i wszystkich szczebli prokuratorów na osoby posłuszne woli Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego. Efektem tej pozornej „reformy” wymiaru sprawiedliwości jest chaos prawny i wydłużająca się przewlekłość orzekania.

Sama nazwa partii „Prawo i Sprawiedliwość” brzmi dwuznacznie gdy praktyką tego ugrupowania, jest zasada dowolnego interpretowania i stosowania prawa – zależnie co leży w interesie władzy – stąd zajadła walka o decydowanie żeby partia nominowała czy dyscyplinowała sędziów. Można tę sytuację porównać do meczu piłkarskiego w którym na początek jedna z drużyn nokautuje niezależnego arbitra, wprowadza w jego miejsce swojego człowieka, który odgwizduje wyłącznie nawet najdrobniejsze przewinienia przeciwników, a swoim pozwala na najbrutalniejsze faule. Najgorsze są skutki długofalowe takiej polityki – bo praktycznie likwiduje ona fundament ustroju demokratycznego, czyli trójpodział władzy pomiędzy równoprawne podmioty: władzę ustawodawczą (czyli parlament), wykonawczą (czyli rząd) i sądowniczą. Niezależność sądów i niezawisłość sędziów są podstawowym bezpiecznikiem dla obywateli w sytuacji konfliktu z instytucją państwową, z urzędnikiem czy aktywistą partii sprawującej władzę. Brak niezależności sądów będzie nieuchronnie prowokował do okazania lojalności partii władzy, żeby wygrać spór z konkurentem biznesowym, lub dokuczyć bezkarnie sąsiadowi. Tymczasem obok prób podporządkowania politykom sędziów równolegle PIS zmienił prawo i zastąpił zasadę niezależności każdego z prokuratorów - w podległość służbową Prokuratorowi Generalnemu, który jest jednocześnie Ministrem Sprawiedliwości – czyli politykiem. Teraz Prokurator Generalny proponuje aby odebrać sądom prawo decydowania o areszcie tymczasowym, powierzając to prawo prokuratorowi prowadzącym śledztwo – który w każdej konkretnej sprawie może dostać polecenie od przełożonego. Konsekwentnie zmierzamy do zasady prokuratorów z czasów PRL: „dajcie mi człowieka, a paragraf na niego znajdę”

PODSUMOWANIE

Ocena cztero-letnich rządów PIS pokazuje zdecydowaną rozbieżność deklarowanych intencji w stosunku do faktycznych działań. Tak jak w czasach PRL mówiliśmy, że przymiotnik „socjalistyczny” zmienia znaczenie słowa podmiotowego o 180º, tak dzisiaj, trzeba rozszyfrować prawdziwe intencje i cele Jarosława Kaczyńskiego ukryte pod takimi pojęciami jak „prawda”, „interes narodowy” „dobro Polski”, „patriotyzm”. O dążeniu do „prawdy” Jarosław Kaczyński zapewniał nas przez 96 miesięcy i dopiero gdy jego rząd i posłowie zdewastowali Trybunał Konstytucyjny i Krajową Radę Sądownictwa, oraz gdy zlikwidowali niezależność prokuratorów, okazało się że słowo „prawda” znaczyło władzę absolutną. Podobnie dwuznacznie brzmi w jego ustach pojęcie „interes narodowy”, gdy centralizacja władzy, rozbudowa nieudolnych molochów - przedsiębiorstw i instytucji państwowych pozwala na swobodne wyprowadzanie środków na potrzeby partyjne i agitację wyborczą ( więc prawdziwe znaczenie pojęcia „interes narodowy” to - interes partii). Z kolei „dobro Polski” polega na niedopuszczaniu do ingerencji świata demokratycznego w nasze wewnętrzne sprawy – choćby władza łamała podstawowe normy i zasady obowiązujące w cywilizowanych krajach. Więc „dobro Polski” to izolacja od obcych wpływów - tyle, że taka polityka nieuchronnie prowadzi do opuszczenia Unii Europejskiej. Ponieważ większość Polaków jest zadowolona z naszej przynależności do Unii Europejskiej, więc PIS różnego rodzaju działaniami i prowokacjami stara się aby to nas z Unii wykluczono. Można przypuszczać, że gdy do tego dojdzie -TVP ogłosi, że gdy „wstaliśmy z kolan” i nie pozwalamy aby nas wykorzystywano – to już nas w tej Brukseli nie potrzebują.

Rośnie przepaść pomiędzy oceną rzeczywistości prezentowaną przez przedstawicieli partii władzy z jednej strony, a partiami opozycyjnymi, środowiskami obywatelskimi i samorządowymi z drugiej. Ci pierwsi zapewniają, że absolutnie nie łamią konstytucji realizują konsekwentnie obiecywane zmiany, że przynoszą one spodziewane efekty i generalnie wszystko idzie w dobrym kierunku, chociaż opozycja „wkłada kij w szprychy” i szkaluje nasz kraj za granicą. Strona opozycyjna z kolei twierdzi, że zmiany służą zupełnie innemu celowi niż głosi PIS, bo „reformy” sądownictwa, oświaty czy armii - zdewastowały te dziedziny, a pozycja Polski na arenie międzynarodowej nigdy w ostatnich 30 latach nie była tak zła jak obecnie i że świadczenia socjalne mają wyłącznie charakter kupowania poparcia, aby odwrócić uwagę opinii publicznej rzeczywistego celu rządzących. Tym celem jest utrwalenie władzy PISu na długie lata i w tym czasie zbudowanie imperium majątkowo - finansowego partii zapewniającego dostatnie życie najwierniejszym towarzyszom pod warunkiem, że będą podtrzymywali mit braci Kaczyńskich jako tych którzy zmienili ustrój, stworzyli Solidarność i odebrali przywileje komunistom.

Dla realizacji tego celu Jarosław Kaczyński jest w stanie poświęcić wszystko: podzielić i skłócić społeczeństwo, odizolować Polskę od cywilizowanego świata, a nawet poświęcić zdrowie obywateli.


Polska Dialogu, Zgody i Przyzwoitości - uczestnik Porozumienia Inicjatyw Obywatelskich

5 wyświetlenia
  • Facebook
  • Twitter
  • YouTube