• P-I-O

Rosyjska wojna dezinformacyjna przeciwko Polsce i Europie.

Aktualizacja: 26 kwi 2019

Tadeusz Korablin: Rosyjska wojna dezinformacyjna przeciwko Polsce i Europie.

Konferencja zorganizowana przez Instytut Europejskich Demokratów i Fundację Centrum

Prasowe dla Krajów Europy Środkowo-Wschodniej

Przedstawiamy opracowanie dotyczące kolejnego problemu, który stanowi poważne wyzwanie. Uważamy, że w działania zmierzające do ograniczania skutków wojny dezinformacyjnej, zarówno wewnętrznej jak i zewnętrznej, muszą włączać się organizacje społeczne. Dotyczy przede wszystkim odkłamywania propagandy naszych obecnych władz, które stosują metody tak typowe dla dezinformacji. /więcej/

Wprowadzenie do tematu

Prowadzona przez Rosję wojna trafia w Polsce na podatny grunt zarówno oficjalnych władz,

jak i manipulowanego wewnętrznie i dzielonego od wielu lat społeczeostwa. Zanim przejdę

do relacji z konferencji, chciałbym przedstawić tło, na jakim rozgrywa się rosyjska wojna dezinformacyjna i dlaczego Kreml nadaje jej taką rangę.

Rosja, pomimo rozpadu świata dwubiegunowego, nadal postrzega NATO i Unię Europejską, jako zagrożenie dla swoich interesów. Jest tak dlatego, że Moskwa uważa, iż świat zachodni:

1. Stanowi poważna przeszkodę na drodze osłabiania lub ignorowania suwerenności

państw leżących w jej strefie wpływów – przykład Ukrainy, Białorusi i Gruzji.

2. Jego zaangażowanie w budowanie demokracji, stosowanie zasady przejrzystości i praworządności, także w obszarze dawnych wpływów Moskwy, stanowią wyzwanie dla rosyjskiego modelu ustrojowego.

3. Moskwa postrzega działania i narrację Zachodu, jako dążenie do obalenia reżimu w samej Rosji.

Moskwa stosuje wszelkie dostępne jej środki obliczone na powstrzymanie zachodu, a może bardziej na jego podzielenie, odwrócenie uwagi i/lub wzbudzanie niepokoju. Chce zniechęcić Zachód do ew. reakcji. Główną rolę odgrywają tutaj oczywiście służby specjalne i cały aparat propagandowy. Jakie są to środki? Są to metody i narzędzia stosowane w ramach tzw. niekinetycznej wojny politycznej. Są to:

1. Wspieranie działalności wywrotowej (np. nieudany zamach stanu w Montenegro).

2. Kompromitowanie polityków i partii politycznych.

3. Dezinformacja i tzw. maskirowka, tutaj są szczególnie skuteczni, a Zachód często adoptuje ich narrację. Dobry przykład stanowi język związany z konfliktem w Ukrainie – nie mówiliśmy o nieoznakowanych żołnierze, ale o zielonych ludzikach; nieużywano terminu agresja, ale aneksja; nie pisano o nielegalnym plebiscycie na Krymie, ale o referendum.

4. Cyberataki na istotne sieci informatyczne i wykradanie danych.

5. Destabilizowanie sytuacji w paostwach ościennych, aspirujących do członkostwa

w UE i NATO – Gruzja i Ukraina.

Nie są to zjawiska i działania nowe. Były one dostrzegane w doktrynie obronnej NATO, już w okresie zimnej wojny. Dzisiaj nadajemy im nowe nazwy, zagrożeń asymetrycznych, wojny hybrydowej, agresji podpropogowej. Wynika to między innymi z nowych możliwości technologicznych. Warto jednak wrócić do historii i przeczytać owe zimnowojenne koncepcjestrategiczne Sojuszu Północnoatlantyckiego. Przecież efekty polityki „eksportu rewolucji” były w latach 60. XX wieku dostrzegalne we Francji czy we Włoszech, w postaci wzrostu znaczenia partii komunistycznych. Pamiętajmy także o wspieraniu przez niektóre państwa Bloku terroryzmu międzynarodowego w latach 70. I 80. ubiegłego wieku. Stosowana przez Kreml dezinformacja była przyczyną jednego z najpoważniejszych kryzysów bliskowschodnich, a współpraca z reżimem Castro na Kubie zagroziła poważnie konfliktem nuklearnym.

Żeby jednak wojna dezinformacyjna była skuteczna, musi trafiać na podatny grunt.Tutaj pojawia się więc pytanie o przyczyny owej podatności. Dotyczy to oczywiście nie tylko podatności na oddziaływania zewnętrzne, ale także na kłamliwą narrację rodzimych partii populistycznych. Dobry przykład stanowi tu powtarzana od lat narracja PiS. Przecież ugruntowywanie wiary w zamach smoleński sprawia, że ta częśd społeczeństwa, która jest o nim przekonana jest w stanie uwierzyć prawie we wszystko. Istotny element stanowią nasze lęki i stereotypy dotyczące świata zewnętrznego oraz trudnych często relacji z sąsiadami. Ponadto jesteśmy państwem o niskim kapitale społecznym. Nasi obywatele cechują się brakiem zaufania, są nienajlepiej wyedukowani, a przecież żyją w dobie płytkiej i szybkiej informacji przekazywanej głównie przez tradycyjne lub internetowe tabloidy.

Problem stanowi także zjawisko tzw. ekonomiki umysłu, czyli po prostu lenistwa intelektualnego. Nie poszukujemy rzetelnej informacji i nie staramy się weryfikować tej, którą otrzymujemy. Obecne władze zakłamują rzeczywistość i powszechnie stosują w swoim przekazie postprawdę. Wykorzystują w tym celu wszelkie dostępne jej możliwości i zasoby.To sprawia, że działania zewnętrzne, prowadzone przede wszystkim przez wyspecjalizowane instytucje Federacji Rosyjskiej, trafiają na dobrze już przygotowany grunt. Przykład to zdecydowane pogorszenie relacji z Ukrainą i negatywne podejście do problemu relokacji uchodźców. To kluczowe powody, dla których wojna informacyjna, dezinformacja i manipulacja mogą być w Polsce skuteczne.

Konferencja

Uczestnikami byli: eksperci z Fundacji Centrum Analiz Propagandy i Dezinformacji,

pozostający poza służbą oficerowie cywilnych i wojskowych służb specjalnych, przedstawiciele Fundacji im. Puławskiego, Instytutu Europejskich Demokratów oraz Fundacji Centrum Prasowe dla Krajów Europy Środkowo-Wschodniej – gospodarza spotkania.

Debata i dyskusja, zostały zorganizowane w dwóch sesjach tematycznych. Pierwsza została poświęcona celom i mechanizmom wojny informacyjnej. W czasie drugiej poszukiwano odpowiedzi na pytania jak przeciwdziaład wojnie dezinformacyjnej.

Już w czasie wprowadzenia do dyskusji prezentowano pogląd, że Polska przegrywa tę wojnę. Nasz obecny rząd adoptuje się do warunków tworzonych przez jej organizatorów. Pomimo rozpoznanych już metod, nie stara się znajdować odpowiedzi na postprawdę, informacje nieprawdziwe i wszechobecną w sieci mowę nienawiści. Mało tego, sam je powiela. Walka z takimi informacjami nie jest to łatwa, gdyż w dobie pełnej wolności słowa, każdy może powiedzieć, że takie informacje są jedynie prezentacją jego poglądów. Wymaga to jednak określenia zasad i reguł, a tego obecny rząd nie czyni. Rosja dość umiejętnie odwraca uwagę od siebie, jako źródła i inspiratora wojny informacyjnej. Tworzy na przykład fundacje na terenie Europy i to one są źródłem tworzonych „informacji”. Służy to ukryciu agresora, oraz uwiarygodnieniu przekazu, który płynie przecież z Europy. W ten sposób Internet, który powstał na Zachodzie i miał służyć rozwojowi, stał się poważnym orężem wymierzonym przeciwko zasadom i wartością swoich twórców. Internet jest skutecznym narzędziem w wojnie informacyjnej, propagandowej, a także polityki wpływu.

Rozwój technik informacyjnych sprawił, że od ery „społeczeństwa spektaklu”, w którym nieliczna grupa nadawców (aktorów) wysyłała swój przekaz do społeczeństwa (publiczności), przeszliśmy do ery „społeczeństwa sieci”. Co prawda ułatwia to dostęp do informacji, ale jej odbiorca nie wie, jaka jest jej całość i jej kontekst. Często nawet nie wie skąd otrzymuje informacje, które może powielać, a nawet tworzyć. Należy dodać, że szybkość informacji w Internecie sprawia, że nawet tradycyjni nadawcy, chcąc nadążyć za nimi, ograniczają ich weryfikację i kontrolę wiarygodności, stając się nierzadko przypadkowymi przekazicielami dezinformacji.

Treści wojny dezinformacyjnej są bardzo zróżnicowane i kierowane do różnych środowisk. Ich celem jednak niezmiennie jest chęć poróżnienia i skonfliktowania stron. Mają one dzielić

i wywoływać spory. Owa wojna bez udziału uzbrojonych żołnierzy i sprzętu, rządzi się

określonymi i już dość dobrze rozpoznanymi prawidłami. Zalicza się do nich:

1. Masowe i długotrwałe działanie.

2. Powtarzanie informacji użytecznej dla osiągania założonego celu.

3. Regułę emocjonalnego pobudzenia (postprawda), a więc doprowadzenia do stanu, w którym odbiorcy działają irracjonalnie i bezrefleksyjnie.

4. Regułę zrozumiałości treści, co oznacza, że informacja jest prosta, o czarno-białym przekazie.

5. Regułę rzekomej oczywistości, a więc osadzanie przekazu w kontekście znanych stereotypów i mitów.

Tak zorganizowane działania sprawiają, że często trafiają do odbiorcy treści otwarcie kłamliwe. Informacje są fragmentaryczne wyrwane z kontekstu. Tworzy się wrażenie, że mniejszość jest większością. Tworzy się klimat zastraszenia i zagrożenia. Powstaje także w ramach owej wojny chaos komunikacyjny w warunkach funkcjonowania otwartego społeczeństwa sieciowego.

W czasie dyskusji w ramach pierwszej sesji, jej uczestnicy zwracali uwagę, że dezinformacja

zaczyna trafiać na coraz bardziej podatny grunt społeczny. Powoduje to kryzys zaufania, upadek autorytetów, coraz powszechniej występujące zjawisko tzw. akwizycji zaufania, które sprawia, że informacje pochodzące od osób zaufanych, traktujemy jako prawdziwe i przekazujemy dalej. W ten sposób stajemy się często nieświadomymi pośrednikami w dezinformacji. Ocenia się, że ok. 35% informacji w sieci to tzw. trolling, z czego 70% to informacje nacjonalistyczne, a 30% to narracja skrajnie lewicowa.

Stosując metody dopuszczalne w demokracji, możemy jedynie reagowad na działania dezinformacyjne i wrogą nam propagandę. Gdyby państwa zachodnie, zaczęły prowadzić

wojnę o takich charakterze i na takich jak opisane powyżej zasadach, złamałyby podstawowe

wartości, na których opiera się nasz świat. Nie znaczy to, że jesteśmy bezbronni. Po naszej

stronie dysponujemy narzędziami służącymi rzetelnemu informowaniu społeczeństw,

odkłamywania i dementowania informacji będących efektem stosowania dezinformacji,

a także wdrażanie procedur i mechanizmów edukacyjnych. Te dostatnie powinny służyć nie

tylko edukacji społecznej, ale także lepszego przygotowania do konfrontacji z propagandą

i dezinformacją, tradycyjnych nadawców informacji.

W ramach drugiej sesji wyłonione zostały główne metody, jakie powinny służyd walce

z dezinformacją. Paneliści oraz osoby biorące udział w dyskusji, podkreślali, że podstawowym

narzędziem pozostaje szeroka edukacja. Zarówno na temat tego, czym jest wojna

dezinformacyjna jak i ta, obliczona na tworzenie zdolności do identyfikowania dezinformacji.

Niebagatelna kwestię stanowi także modyfikacja prawa, które ułatwiad powinno reagowanie

na takie zjawiska. Władze powinny także podejść poważniej do racjonalizacji środków

i pobudzanie potencjału społecznego w walce z dezinformacją. Istnieje potrzeba tworzenia

zespołów eksperckich ds. przeciwdziałania efektom wojny dezinformacyjnej, na każdym

szczeblu władzy wykonawczej, ale także pomagających władzy ustawodawczej Można do

tych działań angażować organizacje pozarządowe, oraz inicjatywy i ruchy społeczne.

Efektem konferencji są rekomendacje, które zostaną przekazane także do Parlamentu

Europejskiego:

1. Istnieje potrzeba utworzenia państwowej instytucji odpowiedzialnej za przeciwdziałanie wojnie dezinformacyjnej i wrogiej propagandzie.

2. Powinny jak najszybciej powstać regulacje prawne, które bezpośrednio odnosiłyby się do działań o charakterze wojny dezinformacyjnej i umożliwiały właściwe reagowanie na jej przejawy.

3. Należy prowadzić szerokie działania edukacyjne na każdym szczeblu, które tworzyłyby podstawy do rozróżniania informacji i jej możliwie szerokiej weryfikacji.

4. Należy opracowad rzetelna diagnozę i definicję poziomu zagrożeń, kierując się nie ideologią, ale pragmatyzmem.

5. Istnieje pilna potrzeba włączenia w procesy odkłamywania, dementowania i edukacji, organizacji pozarządowych i inicjatyw obywatelskich.

Wnioski

Zauważmy, że zasady i prawidła prowadzenia wojny dezinformacyjnej świadczą o tym, że

w warunkach naszego kraju, możemy mówić o domowej wojnie dezinformacyjnej. Nasze

władze stosują te techniki i socjotechniki na co dzień. Z całego przebiegu dyskusji wyłania się

obraz istotnej roli, jaka przypada w zwalczaniu dezinformacji inicjatywom i organizacjom

obywatelskim. Powinno to dotyczyć naszej działalności prowadzonej na każdym poziomie:

gminy czy dzielnicy, regionu, paostwa, biorąc także pod uwagę kontekst sytuacji

międzynarodowej. Sposób prowadzenia takiej działalności wymaga jednak dalszych dyskusji,

prowadzonych także w ramach współpracy międzyorganizacyjnej i byd może wymagad

będzie powoływania grup tematycznych, zajmujących się edukacją i polityką medialną.

---------

Tadeusz Korablin, ppłk, doktor nauk społecznych w dziedzinie nauk o bezpieczeństwie. Specjalizuje się

w problematyce bezpieczeństwa, szczególnie strategii NATO i polityki bezpieczeństwa UE. W latach 1998 –

2004 pełnił służbę dyplomatyczną, jako I Sekretarz w Stałym Przedstawicielstwie RP przy NATO i UZE w Brukseli.

Uczestniczył w pracach Grupy Koordynacji Polityki (Policy Coordination Group) oraz Rady Północnoatlantyckiej

(NAC). W latach 2003 – 2004 pełnił funkcję Przedstawiciela Polski w Radzie Administracyjne Centrum

Satelitarnego UE. Od ponad dwudziestu lat zajmuje się problematyką bezpieczeństwa międzynarodowego,

szczególnie w kontekście europejskim i euroatlantyckim. Jest współautorem szeregu publikacji poświęconych

między innymi tej problematyce.

0 wyświetlenia
  • Facebook
  • Twitter
  • YouTube